Podróże dalekie/Zjednoczone Emiraty Arabskie

ZEA – Dubaj (1) – miasto marzeń i fantazji

Dubaj_panorama

Dubaj – miasto powstałe z niczego

Od prawie 10 lat, nieomal rokrocznie odwiedzam Dubaj – miasto będące jednocześnie siedzibą władz emiratu o tej samej nazwie. Obserwuję jak się zmienia. Burdż Chalifa, podczas moich pierwszych wizyt jeszcze w budowie, teraz jest imponującym budynkiem, prawdopodobnie wciąż najwyższym na świecie.

Burdż Chalifa - najwyższy (od 2009 r.) budynek świata - 829 m, 163 piętra, z tarasem widokowym umieszczonym mniej-więcej w połowie budynku i przeogromnym centrum handlowym w dolnych kondygnacjach.

Burdż Chalifa – najwyższy (od 2009 r.) budynek świata – 829 m, 163 piętra, z tarasem widokowym umieszczonym mniej-więcej w połowie budynku i przeogromnym centrum handlowym w dolnych kondygnacjach.

Zmienia się też myślenie o Dubaju w Polsce. Początkowo miasto jawiło się jako niedosiężny raj, pełen szejków (Polacy mają tendencje do tego, aby każdego Araba ubranego w tradycyjny arabski „garnitur” – czyli galabiję: białą, długą szatę i kefiję: chustę na głowie – uznawać za właściciela pól roponośnych lub pomniejszego władcę). Niedostępność Dubaju wiązała się m.in. z brakiem linii lotniczych w Polsce, które dowoziłyby pasażerów  bezpośrednio do stolicy emiratu. W ostatnich latach – z racji pojawienia się linii Emirates na krajowym rynku i dość przystępnych cen biletów – Dubaj stał się miejscem odwiedzanym przez Polaków, aczkolwiek owianym niezbyt korzystną aurą nowobogactwa i pornobiznesu .

W rzeczywistości miasto jest niezwykłe, co wynika ze struktury społeczeństwa, zamieszkującego Zjednoczone Emiraty Arabskie, i prowadzonej polityki. Dubaj różni się od innych emiratów – szariackiej Szardży,  przemysłowego Ras al-Chajma, czy nieco trącego kolonialnym polorem – Abu Dzabi. Od lat obserwuje się przeogromny rozmach w budownictwie i inwestycjach, powstających w Dubaju. Budynki w mieście mają futurystyczny wygląd, natomiast przeważająca część z nich koncentruje się w okolicach jednej z głównych ulic – Sheik Zayed Road.

Widok na centrum Dubaju z Burdż Chalifa

Widok na centrum Dubaju z Burdż Chalifa

Imponujące są pomysły mieszkańców ZEA – sztuczny stok narciarski z wyciągiem w centrum handlowym (Mall of Emirates), sztuczne lodowisko (na którym można jeździć bez ciepłych ubrań, a lód i tak jest świetnie zmrożony), aquaparki z niezwykłymi atrakcjami – m.in. najszybszą zjeżdżalnią na świecie, bezzałogowe metro o futurystycznym wyglądzie, hotel-„żagiel” Burdż al-Arab (zbudowany na sztucznej wyspie w celu uprawiania niedozwolonego w emiracie hazardu, którego i tak nie wprowadzono), sztucznie usypana wyspa-palma czyli Palma Jumeirah. Nawiasem mówiąc wydaje się, że większość inwestycji dubajskich ma wspólny mianownik – „sztuczne”… Zabytków w Dubaju, natomiast, nikt nie uświadczy. Nieomal wszystko, co liczy kilkadzieścia lat, jest wyburzane, ustępując miejsca bardziej nowoczesnym inwestycjom.

Ale to, co najbardziej kochają Emiratczycy, to – handel. Wielkie centra handlowe kipią od towarów, mamią znanymi markami i luksusowymi produktami. Można kupić i zegarek w cenie mieszkania, i płaszczyk Channel (oryginalny!) o wartości niewielkiego samochodu, i diamenty – dostosowane wielkością, kolorem, czystością do zasobności portfela klienta. W sklepach, obok turystów, liczna jest arabska klientela – ubrani na biało mężczyźni oraz kobiety w czarnych abajach, hidżabach, nierzadko z twarzą osłoniętą nikabem lub burką. U kobiet, spod arabskich szat, łyskają loga znanych projektantów, informując mimochodem, że buty, torebki i zegarki właścicielki to nie byle co.

_DSC3869-2

Intrygująca fontanna w Dubai Mall

Oczywiście, w sklepach nie napotka się sprzedawcy-Emiratczyka. Rodowici Emiratczycy, stanowiący uprzywilejowane kilkadzieścia procent ludności swojego kraju, nie muszą pracować. A ci, których rodzina zmusza do pracy – zatrudnieni są na stanowiskach, uznawanych za prestiżowe (w bankach, policji, służbach granicznych).

Sprzedawcami są zawsze imigranci – pochodzący z Indii, Bangladeszu, Pakistanu lub coraz częściej – krajów Europy Wschodniej. I w przeciwieństwie do tego, co jest typowe dla Polski, dążą oni, aby  profesjonalnie i z zaangażowaniem obsłużyć każdego klienta. Niezależnie od tego, czy jesteśmy klientami ubranymi w strój topowego projektanta, czy zwykły t-shirt i spodenki, zostaniemy potraktowani z wszelkimi rewerencjami. Ostatecznie w kraju, który potęgę zbudował na handlu, liczy się klient.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s