Niemcy/Podróże bliskie/Rowerowo/trasy przygraniczne

Rowerowa pętla w Niemczech (1)

Dziś chciałabym opisać ciekawą, zróżnicowaną trasę rowerową po lasach i jeziorach Meklemburgii-Pomorza Przedniego.

Trasa: Lubieszyn-Bismarck-Hohenfelde-Blankensee-Grünhof-Boock-Löcknitz-Lubieszyn (45.6 km wg Google Maps). (Przy okazji nadmienię, że używając określenia „mało ruchliwa/ mało uczęszczana droga” mam na myśli szosę, na której albo nie spotkałam samochodu, albo były to maksimum dwie-trzy sztuki).

Pętla Lubieszyn-Lubieszyn około 45 kilometrów

Pętla Lubieszyn-Lubieszyn około 45 kilometrów

Ze Szczecina do Lubieszyna można dojechać pseudo-ścieżką rowerową. „Pseudo”, bo czasami trzeba jechać po chodniku, a „rowerową”, bo jednak ktoś wybrukował pasek (wprawdzie raz z lewej, a raz z prawej strony drogi) przy drodze krajowej nr 10, dzięki czemu nie trzeba jechać z ciężarówkami.

Od granicy do miejscowości Bismarck wiedzie już prawdziwa ścieżka rowerowa. Nieco pagórkowata, ale bardzo ładna – z widokiem na zielone pola i pachnącym lasem tuż obok.

Przed Bismarckiem należy skręcić w prawo (wiosną łatwo rozpoznać punkt – duże skupisko fioletowych bzów), w stronę Hohenfelde (ulica nazywa się Bismarker Tanger). Tutaj należy jechać szosą (jest, na szczęście, mało uczęszczana), a potem skręcić na lewo w tzw. niemiecką drogę gruntową. Droga ta wiedzie do Hohenfelde, ma dwa wybetonowane pasy, szpaler drzew po obu stronach i niezależnie od górzystości terenu – bezwzględnie należy nią jechać! Na szczycie najwyższego wzniesienia znajduje się urocza ławeczka, na której można spocząć, zaś najbardziej urzekający jest malowniczy widok – na szpalery brzóz, okoliczne pola i wzniesienia. Miejsce robi wrażenia całkowicie wyludnionego, nie słychać samochodów, nie widać żadnej drogi – człowiek ma poczucie, że jest zupełnie sam wśród drzew, pól i wzgórz.

Romantyczna ławeczka na drodze do Hohenfelde

Romantyczna ławeczka na drodze do Hohenfelde

Stamtąd należy kontynuować jazdę drogą gruntową, na skrzyżowaniu zaś nie skręcać w prawo w stronę Hohenfelde, lecz w lewo – w kierunku Blankensee. Przy kolejnym skrzyżowaniu – następny skręt, tym razem w prawo, dwa kamienne garby na drodze i podążamy już trasą do Blankensee. Niestety, trzeba jechać drogą, ale nie jest ona tłoczna.

Przed Blankensee, z lewej strony znajduje się niewielkie jeziorko Obersee. Można się tu zatrzymać na chwilę, bo okolica jest malownicza. Znajduje się tu niewielka plaża, na której odpoczywają rodacy, z uwagi na bliskość polskiego Buku i łatwy dojazd.

Jeziorko Obersse tuż przed Blankensee

Jeziorko Obersse tuż przed Blankensee

Dojechawszy do Blankensee można wybrać krótszą wersję trasy i pojechać drogą UER18 do Boock. Droga (5 km) jest dość ładna, niezbyt ruchliwa, wiedzie głównie przez lasy.

Natomiast, według mnie, dużo ciekawsza jest dłuższa wersja trasy, czyli przejazd przez Blankensee (bonus: wiejskie doznania zapachowe w pobliżu obór u wylotu wsi, albo smaczny obiad w wiejskiej gospodzie), przejazd przez Pampow i udanie się drogą (znowu mało ruchliwą) w stronę Grünhof. Trasa, zwłaszcza z Pampow do Grünhof jest o tyle ciekawa, że wiedzie przez malownicze pagórki, a potem piękny las.

Droga zaprasza. Widok za siebie - Pampow zostaje na horyzoncie.

Droga zaprasza. Widok do tyłu – Pampow zostaje na horyzoncie.

Przed Grünhof, w momencie, gdy pojawią się pierwsze zabudowania, tuż przed nimi, należy skręcić na lewo. W lesie znajduje się malownicza, piaszczysto-żwirowa droga do Mewegen, niedostępna dla samochodów i motocykli. Podążając nią można podziwiać bardzo zróżnicowany krajobraz leśny i piękny drzewostan.

Leśna droga z Grünhof do Mewegen

Leśna droga z Grünhof do Mewegen

Droga leśna prowadzi do wioski Mewegen, z której Mewegener Straße lub, jak kto woli, UER17 należy dojechać do Boock. Przejeżdżając przez wioskę Boock docieramy do Löcknitzer Straße i stamtąd należy ruszyć w stronę Löcknitz. Ta droga jest nieco bardziej ruchliwa (ale generalnie samochodów nie ma na niej dużo). Docierając do skrzyżowania – skręcamy w lewo w drogę L283 w stronę Löcknitz. Tu ruch jest nieco większy (nie ma jednak tirów), ale tylko dwa kilometry dzielą nas od ścieżki rowerowej w Löcknitz.

W Löcknitz, czyli polskiej Łęczycy, warto spędzić parę chwil – pójść na pizzę, albo na niezłego muffina w kawiarni przy Chaussestraße, obejrzeć ruiny średniowiecznego zamku, czy po prostu podjechać nad jezioro.

Przystań przy Löcknitzer See

Przystań przy Löcknitzer See

Nad jeziorem Löcknitzer można odpocząć na płatnej, zagospodarowanej plaży lub spocząć na bezpłatnych 🙂 ławkach przy przystani. Można też udać się ścieżką wzdłuż jeziora w kierunku wschodnim i zobaczyć stary, tysiącletni dąb.

Z Löcknitz do Lubieszyna wiedzie ścieżka rowerowa. I nie jest to żadna pseudo-ścieżka, ale uczciwa, odseparowana od szosy droga dla rowerów. Nieznacznie pagórkowata, raczej wśród pól, więc gdy wieje wschodni wiatr, bywa na niej trudniej, ale generalnie – należy cieszyć się, że jest. Drobne 11 kilometrów i jest już Lubieszyn.

A potem kolejne 11 i jest już dom. I zawsze mi szkoda, że to już koniec rowerowego dnia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s