Podróże bliskie/Tunezja

Tunezja (1) – co się z nią stało?

Z wielkim smutkiem przyjęłam to, co się ostatnio zadziało w Tunezji. Śmierć bezbronnych ludzi na plaży, spędzających beztrosko wakacje, jest przerażająca… A ja już od jakiegoś czasu ubolewam nad tym, jak zmienia się Tunezja.

Odwiedziłam ten kraj kilka razy. Nie jestem miłośniczką tzw. 3S (sun, sea, sand), więc nie ciągnęły mnie typowo turystyczne rozrywki. Sporo po Tunezji podróżowałam, odwiedzając miejsca, które omijają wycieczki. Było to łatwe, bo primo naszpikowany policją i tajniakami kraj był bezpieczny, secundo – towarzyszył mi mój arabski przyjaciel, bądź jego rodzina.

Pamiętam okres, gdy rządy sprawował prezydent Ben Ali. Nie był wzorem tolerancji, uczciwości i demokracji, jednak za jego „panowania” islamscy fundamentaliści siedzieli w więzieniach, a w Tunezji było bezpiecznie. Była też krajem dość nowoczesnym, otwartym na zmiany. Tak, wiem, że Ben Ali nękał opozycję, a prasę sprowadził do roli poplecznika rządu… Stanowił też temat tabu – nawet zaprzyjaźnieni Tunezyjczycy milczeniem pomijali wszelkie pytania na jego temat.

Jednak żal mnie ogarnia, gdy wspominam, że kiedyś był to kraj, po którym można było się bezpiecznie poruszać – jeździć pociągiem, przemierzać samochodem góry, pustynię i bezdroża docierając do algierskiej granicy, jeść w przydrożnych barach (modląc się, aby jedzenie wysmażono w tak wysokiej temperaturze, by zabić wszelkie bakterie), palić sziszę w oazie… Można było zwiedzać ten naprawdę piękny kraj – zróżnicowany krajobrazowo, wabiący niezwykłymi zabytkami. Bowiem miłośnicy 3S nawet nie wiedzą, że w Tunezji można zobaczyć pustynię, oazy, góry Atlas, ale również krainę słonych jezior. Oprócz Kartaginy i Muzeum Bardo w Tunisie, jest jeszcze „parę” spektakularnych miejsc – ogromne kolosem w El-Dżem, antyczna Sbeitla, imponująca zabytkami Dougga, tajemnicze Zaghouan. O medynach (np. w Sfax, Tunisie), zabytkach Monastyru i Mahdii nie wspominając… Żal mi pięknej, niegdyś beztroskiej Tunezji. Oto parę wspomnień:

IMG_0134

Miasteczko Sidi Bou Said. Bardzo popularne miejsce z uwagi na niezwykłą malowniczość i charakterystyczną, biało-niebieską kolorystykę. Nazwa miasteczka nawiązuje do imienia duchownego, który na przełomie XII i XIII wieku ustanowił tu sanktuarium. Sidi Bou Said uważane jest za Mekkę artystów i kolebkę tunezyjskiej szkoły malarskiej

Jechaliśmy samochodem w stronę Douz. A tu raptem pojawiły się wielbłądy. Robiąc to zdjęcie czułam się jak reporterka National Geografic - płowe wielbłądy w pustynnej scenerii, a w oddali surowe góry Atlas

Jechaliśmy samochodem w stronę Douz. A tu raptem pojawiły się wielbłądy. Robiąc to zdjęcie (jeszcze analogowym aparatem) czułam się jak reporterka National Geografic – płowe wielbłądy w pustynnej scenerii, a w oddali surowe góry Atlas

Ruiny Term Antonina. Kartagina - miasto o przebogatej historii, założone przez Fenicjan w IX w. p.n.e. Dziś atrakcja turystyczna, rzadko tak pusta jak na zdjęciu.

Ruiny Term Antonina. Kartagina – miasto o przebogatej historii, założone przez Fenicjan w IX w. p.n.e. Dziś atrakcja turystyczna, rzadko tak wyludniona jak na zdjęciu.

Zewnętrzna galeria meczetu Al-Zaytuna w Tunisie. Meczet jest najstarszy w Tunisie (wzmianki o nim datuje się na VIII w. n.e.), zaś znajdujących się w nim 160 kolumn pochodzi z ruin Kartaginy.

Zewnętrzna galeria meczetu Al-Zaytuna w Tunisie. Meczet jest najstarszy w Tunisie (wzmianki o nim datuje się na VIII w. n.e.), zaś znajdujących się w nim 160 kolumn pochodzi z ruin Kartaginy.

Tajemnicze Zaghouan, położone u podnóża gór Dorsale. Woda ze źródeł była doprowadzona akweduktami aż do położonej 100 km dalej Kartaginy. Na zdjęciu rzymska Świątynia Wody

Tajemnicze Zaghouan, położone u podnóża Gór Tunezyjskich. Woda ze źródeł była doprowadzana akweduktami aż do położonej 100 km dalej Kartaginy. Na zdjęciu rzymska Świątynia Wody, a zarazem główne źródło. Zaghouan zasłynęło również z róż, uprawianych przez muzułmańskich uchodźców z Hiszpanii

W domu mojego arabskiego przyjaciela. Jego matka Raouda uczy mnie tkania dywanów.

W domu mojego arabskiego przyjaciela. Jego matka Raouda uczy mnie tkania dywanów

Arabowie są różni, podobnie jak pozostali mieszkańcy planety Ziemia. Nachalni, męczący, zaskakujący. Jednak jeżeli zaakceptują ciebie naprawdę – są niezwykle gościnni, otwarci, przyjaźni i – wbrew pozorom – tolerancyjni. Nie ma rzeczy, której dla ciebie nie zrobią, jeśli już mają poczucie, że jakoś do nich przynależysz. Przebywając w domu mojego przyjaciela nieopatrznie pochwaliłam dywan, ręcznie wykonany przez jego matkę Raoudę dla celów zarobkowych. Pracowała nad nim przez parę miesięcy, jednak wobec wyrażonego przeze mnie zachwytu – uznała, że należy mnie nim obdarować. Nic nie opisze licznych zabiegów dyplomatycznych, jakich dokonałam wymigując się do przyjęcia tak szczodrego podarunku. Dla mnie było niemoralne przyjąć dar, nad którym Raouda pracowała przez kilka miesięcy, aby zapewnić byt rodzinie, dla nich sprawa była oczywista – skoro mi się podoba, to proszę bardzo…

Dougga. Na zdjęciu pojawił się człowiek - to dobrze, bo widać jak monumentalny jest łuk i budowla

Dougga. Na zdjęciu pojawił się człowiek – to dobrze, bo widać jak monumentalny jest łuk i budowla

Monastyr - widok z ribatu (czyli ufortyfikowanego klasztoru muzułmańskiego) Harthema. Niewielki Monastyr jest jako miejsce urodzin pierwszego prezydenta niepodległej Tunezji - Habiba Burguiby

Monastyr – widok na cmentarz i Mauzoleum Burguiby z ribatu (czyli ufortyfikowanego klasztoru muzułmańskiego) Harthema. Niewielki Monastyr zasłynął jako miejsce urodzin pierwszego prezydenta niepodległej Tunezji – Habiba Burguiby, zaś ribat stanowił naturalną scenerię do filmu „Żywot Briana”

Zdjęcie wykonane jeszcze analogowym aparatem, więc nie jest idealne w wersji cyfrowej. Oaza Tamerza w Górach Atlas, przy przejściu granicznym z Algierią. Piękne surowe góry, a w oazie wodospad i małe jeziorko, z chłodną orzeźwiającą wodą.

Zdjęcie wykonane jeszcze analogowym aparatem, więc nie jest idealne w wersji cyfrowej. Oaza Tamerza w Górach Atlas, przy przejściu granicznym z Algierią. Piękne surowe góry, a w oazie wodospad i małe jeziorko, z chłodną orzeźwiającą wodą. W tych rejonach nakręcono również zdjęcia do nagrodzonego Oscarami filmu „Angielski pacjent”

Nie mogę znieść, że jacyś paranoicy, w imię źle pojmowanej wiary (bo większość muzułmanów nie zgadza się z nimi), niszczą to wszystko, szerząc nieufność, strach i wrogość!

IMG_0183

Sielsko-anielski widok z balkonu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s