Podróże w myślach i wspomnieniach/zwyczaje

Przy (hotelowym) stole – czyli jak jedzą inni

Bywa, że Polacy, napotykani w różnych hotelach, daleko poza granicami kraju, ujawniają zaskakujące obyczaje podczas jedzenia, ale czy bywają w tym odosobnieni?

Podróżując po wielu zakątkach świata, widziałam różne nacje, także podczas konsumpcji. Rejestrowałam spostrzeżenia starając się ich nie generalizować. Jednak czasami działo się tak, że  owe spostrzeżenia powtarzały się wielokrotnie, co spowodowało, że zaczęłam myśleć o różnych cudzoziemcach w następujący (być może krzywdzący dla nich) sposób:

Niemcy

Wydaje się, że Niemcy jako rasowi podróżnicy powinni być wzorem dla innych nacji. A jednak nie – z moich spostrzeżeń wynika, że bywają nadmiernie oszczędni, mało samodzielni w wyborach.

Pamiętam mały hotel na uroczej włoskiej wyspie Ischia i serwowaną wieczorem gorącą kolację. Siedzieliśmy z mężem w towarzystwie Niemców – matki z dwójką dzieci (8-10 lat) i dwóch om, czyli babć. Kelner serwuje posiłek z zaplanowanego menu, napoje trzeba zamówić dodatkowo. Niemki, podobnie jak my, zamawiają wodę w półtoralitrowej butli, którą sprawiedliwie rozlewają do pięciu szklanek. Spocony, mały 8-letni chłopiec z policzkami rozpalonymi do czerwoności duszkiem wypija swoją szklankę. Prosi o więcej, ale matka i omy są nieubłagane: wypił swoją porcję i więcej już nie będzie. Mój mąż proponuje, że doleje chłopcu wodę z naszej butli, ale oma gromi go spojrzeniem – jak śmie akceptować taki brak samodyscypliny ze strony małego.

I inna sytuacja – kelner serwuje nam danie. To Włochy, więc nie powinno być paskudne, ale – niestety – jest. Więc oboje z mężem zamawiamy to, co lubimy – ja spaghetti, on – ogromny talerz z małżami. Niemki patrzą na nas zgorszone. Zapłaciliśmy za wyżywienie, które odsyłamy z powrotem i tracimy pieniądze na fanaberie! One, posłusznie w milczeniu, zjadają paskudny posiłek. Mały łyka ślinę na widok małż (których jest duża ilość), więc mój mąż zaprasza go do jedzenia. I znowu milcząca reprymenda ze strony omy

Rosjanie

Oni, dla odmiany, zaskakują mnie pomysłowością w spożywaniu posiłków, ale o tym za chwilę.

Hotelowych Rosjan łatwo rozpoznać. Po zabezpieczaniu. Zabezpieczają oni na stole całą żywność, jaką zamierzają spożyć. Toteż w sytuacji, gdy śniadanie serwowane jest w formie szwedzkiego bufetu, na talerzach (przeważnie każdym z osobna) układają: pieczywo, sery, wędliny i ciepłe kiełbasy, jajecznicę, warzywa, ciasto, owoce, lody. Wszystko w ilości hurtowej i bez baczenia na to, że lody się rozpłyną, jeśli postoją w sąsiedztwie jajecznicy. Rosjanie negują fakt, że zadaniem obsługi hotelowej jest uzupełnianie jedzenia na szwedzkim stole. Oni wierzą, że nikt ich nie pozbawi tego, co już zabezpieczone. A może napawają się obfitością zgromadzonego pożywienia? (co, zważywszy na ich historię, po części rozumiem).

A propos pomysłowości w spożywaniu posiłków – Rosjanie nieustannie mnie zaskakują. Widziałam człowieka, który niósł spaghetti w sosie pomidorowym do własnego stolika, pojadawszy je ręką. Naprawdę, to nie żart – chwytał ociekający sosem makaron i wkładał beztrosko do gęby, zaś palce oblizywał. I wszystko to czynił na drodze pięciometrowej: szwedzki stół – jego stół. Widziałam również Rosjanina, gdy pożerał ugotowane na twardo jajko, nie używszy żadnych sztućców. Po prostu wsadził całość do paszczęki i połknął. Myślę zatem, że Rosjanie potrafią być odkrywczy w nieużywaniu sztućców.

Arabowie

Arabowie jedzą dużo, długo i w wielkim bałaganie.

W miejscach publicznych (np. hotelowych restauracjach) arabskie kobiety, osłonięte burką, hidźabem lub nikabem, radzą sobie z konsumpcją poprzez dyskretne odchylanie zasłony lub wkładanie jedzenia tuż pod nią. W prywatnych domach jest różnie – jeśli jesteś cudzoziemską kobietą, prawdopodobnie zjesz posiłek z całą rodziną. Jeśli jesteś mężczyzną, uznanym za obcego, kobiety w arabskim domu podadzą ci jedzenie i wyniosą się do kuchni, zostawiając cię z mężczyznami. Chwilę, kiedy zasiądą z obcym mężczyzną przy jednym stole, można uznać za oznakę przyjęcia do „swoich”…

Arabscy mężczyźni, a zwłaszcza męscy potomkowie rodów, czyli synkowie, jedzą bardzo dużo i bardzo żarłocznie (co, niestety, znajduje odzwierciedlenie w ich tuszy). Towarzyszy temu bałagan, niesprzątanie po sobie, siorbanie, bekanie (znak dla kucharza, że posiłek był dobry), oblizywanie palców, niekończąca się uczta… Wiele arabskich dań spożywanych jest rękoma.

Dla odmiany, według naszych europejskich standardów, Arabowie bardzo mało piją.

Azjaci

Nazwę to brzydko, ale Azjaci (Chińczycy, Wietnamczycy, Malajczycy, Japończycy) według mnie – jedzą „na kurę”. Są pochyleni nad jedzeniem, które uszczkną tu i ówdzie dłońmi złożonymi w szczypce. Może to kwestia przyzwyczajenia do pałeczek, ale – widząc ich sposób jedzenia – mam skojarzenia z kurą, dziobiącą ziarno.

Azjatom nie przeszkadza brud w miejscu jedzenia. Widziałam ich, gdy beztrosko odsuwali zużyte naczynia zasiadając do posiłku w eleganckim hotelu, ale również miałam do czynienia z Wietnamczykami, Malajczykami, jedzącymi wprost z ulicy. Azjaci jedzą używając prawej ręki (lewa służy do czynności higieniczno-brudnych), toteż zaskakuje ich posługiwanie się przeze mnie głównie lewą ręką. Mają również zwyczaj czerpania ze wspólnej misy – dana  potrawa nie przysługuje konkretnej  osobie, ale jest traktowana jako wspólna – uczestnicy uczty po prostu dziobią ze wspólnego talerza. Również napoje (np. trzy butelki piwa na trzy osoby) nie są rozdzielane na każdego członka biesiady, ale konsumowane wspólnie, po kolei.

Azjatyckie potrawy są tak przygotowane, aby dziobać je – czy to ręką, czy to pałeczkami. Przeważnie są w postaci uformowanych, małych kawałków nie wymagających krojenia.

_DSC7622-2

Kuchnia azjatycka. Wszystko jest tak uszykowane, aby możliwe było zjeść pałeczkami. Ryż jest specyficznie kleisty, twardawy. Z zupy pałeczkami wyjada się warzywa, a resztę wypija (należy siorbać!).

Amerykanie

Polacy cenią Amerykanów, traktując ich jako nieco lepszą odmianę homo sapiens. Tymczasem oni nie są wcale tacy niezwykli.

hamburger

Szczęśliwy traf sprawił, że przez wiele dni przebywałam w bardzo eleganckim hotelu, daleko w Azji, na który – biorąc pod uwagę cenę pokoju – nigdy bym się samoistnie nie zdecydowała. W wysublimowanej, hotelowej restauracji nie było Rosjan, ani Niemców. Dominowali Amerykanie, Australijczycy, Francuzi, Skandynawowie. Amerykanie się wyróżniali. Niestety – na niekorzyść. Po pierwsze – byli mocno otyli. Po drugie – jedli w sposób bardzo specyficzny. Podobnie jak Rosjanie, mieli tendencje do nakładania nadmiernych ilości jedzenia. W odróżnieniu od Rosjan nie separowali potraw na poszczególne talerze, lecz wrzucali wszystko do „jednej michy”.

Ich widok był przygnębiający: bardzo masywny (prawdopodobnie podlegający już pod kategorię otyłości olbrzymiej) Amerykanin je szybko i żarłocznie z kopiastego talerza wypełnionego fasolą, niezliczoną ilością parówek, jajecznicą, frytkami. Przykro mówić, ale przypomina trochę świnię przy korycie: jedzenie jest wymieszane, nieestetyczne, a Amerykanin je pospiesznie i łakomie, nie zważając na spadające z ust resztki i kapiący po brodzie sos. Inny Amerykanin – karmi dziecko parówką. Dziecko jak to dziecko trochę się ociąga, trochę rozgląda, a tatuś nie mogąc wytrzymać momentu bez jedzenia – raz po raz odgryza fragment serwowanej potomkowi parówki…Tatuś, rzecz jasna, nie jest wątłym, niedożywionym cherlakiem, ale masywnym mężczyzną z fałdą brzucha wypływającą poza pasek spodni i osadzającą się na kolanach…

Patrząc na nich, można dostrzec pewien dramat ludzi nadmiernie żarłocznych, nienasyconych, kompulsywnie zaspokających się aż do choroby. Zauważam, że zwraca na nich uwagę również obsługa hotelu, która dyskretnie odwraca oczy…

Więc tak naprawdę nie wiem, czy Polacy z ich przywarami – cwaniactwem, tendencją do wynoszenia jedzenia z hotelowej restauracji i aspiracjami do solidnych, a zarazem zróżnicowanych posiłków (tak jakby w domu regularnie jedli złożone dania na śniadania) – są gorsi niż reszta świata? Chyba jednak niekoniecznie…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s