Holandia/Podróże bliskie/Rowerowo/trasa Szczecin-Amsterdam/zabawne wspomnienia

Zagadka w krainie gigantów

_DSC0088

Medemblik – Zamek Radboud (XIII w.)

W trakcie naszej rowerowej podróży dotarliśmy do niezwykle uroczej miejscowości Medemblik, nieopodal której mieliśmy nocleg, w pensjonacie w pobliskim Wervershoof.

_DSC0098

Otaczająca sceneria była urzekająca, ale jeszcze bardziej wzrok przyciągali Holendrzy – niezwykle wysocy, smukli, o złocistej opaleniźnie. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety wydawali się górować wzrostem nad światem –  niektórzy szlachetnie szczupli, inni – rośli i dorodni. Z długimi rękoma i nogami, niczym odmienna rasa.

Podobnej postury był właściciel naszego pensjonatu. Potężny, ponaddwumetrowy blondyn. Rozmowny i sympatyczny. Przyjął nas niezwykle gościnnie, zaciekawiony naszą wyprawą i osprzętem. Zadał parę typowych pytań, przy czym zaskoczyło nas jedno – czy nasza trójka (ja, mąż i syn) jesteśmy rodzeństwem?

Pytanie nas zdumiało – bo jakie z nas może być rodzeństwo? Ewidentna różnica wieku między nami a synem, inny koloryt: mąż – smagły brunet o południowym typie urody, ja wyblakła blondynka o niebieskich oczach, syn – szatyn o zielonkawych oczach. Nawet budowę ciała mamy inną, więc gdzie tu podobieństwo?

Więc zdecydowanie zaprzeczyliśmy pochodzeniu od jednej matki i jednego ojca, czym z kolei zdumieliśmy naszego rozmówcę. Przyjął jednak fakt i zaprowadził nas na piętro – do niewielkiego, urokliwego pokoju z łazienką. W dodatku wyręczył nas we wnoszeniu bagażu – chłop jak dąb bez problemu chwycił w jedną garść parę sakw.

I kiedy skorzystałam z toalety i zorientowałam się, że nogi mi wiszą w powietrzu i mogę nimi diabła huśtać (jak mawiała moja babcia), i gdy spojrzałam w lustro i – zamiast górnej części ciała – ujrzałam swoje mocno ucięte popiersie (a właściwie głowę z szyją i zarysem ramion), to doznałam olśnienia! Jedyne, co łączy w sposób wyraźny naszą trójkę, to wzrost. Nie jesteśmy tacy sami (bo ja mam 164 cm, mąż 176 cm, a syn – pomiędzy), ale dla ponad dwumetrowego Holendra (i reszty mieszkających w pobliżu ludzi) byliśmy z metra ciętymi karłami, ewidentnie – z jednej puli genowej! (gdyż takich maluczkich w okolicy nie ma…)

Więc jak „nasz” Holender nas zobaczył, od razu pomyślał, że ani chybi KRASNALE przyjechały!

_DSC0135

Krasnale z Polski 🙂

Reklamy

1 komentarz do “Zagadka w krainie gigantów

  1. Pingback: Rowerem w stronę słońca, czyli: Szczecin-Amsterdam | zawsze w drodze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s